divorzio polonia

W jakim kraju złożyć pozew o separację lub rozwód?

Przyczyny, które mogą stanowić podstawę do wystąpienia o rozwód lub separację, oraz konieczne formalności są określone w przepisach poszczególnych krajów UE. Przepisy te bardzo się między sobą różnią w zależności od kraju.

Jednak w sprawach dotyczących dwóch lub kilku krajów UE – np. jeśli oboje małżonkowie mieszkają w różnych krajach lub mają różne obywatelstwa – to przepisy UE pomagają określić, które sądy są właściwe i prawo którego kraju ma zastosowanie.

Gdzie możesz wnieść sprawę o rozwód lub separację?


Możesz wystąpić o rozwód lub separację razem z partnerem, składając wspólny wniosek, bądź sam złożyć wniosek.

Wniosek możesz złożyć w sądzie w kraju:

  • w którym mieszkasz zarówno Ty, jak i Twój współmałżonek

  • w którym ostatnio mieszkaliście razem – o ile jedno z Was nadal tam mieszka

  • w którym mieszka jedno z Was – o ile składacie wniosek razem

  • w którym mieszka współmałżonek

  • w którym mieszkasz Ty, jeśli:

    • mieszkasz tam co najmniej od 6 miesięcy, licząc do momentu złożenia wniosku, oraz

    • jesteś obywatelem tego kraju.


    Jeśli nie jesteś obywatelem tego kraju, możesz wystąpić w nim o rozwód lub separację tylko, jeśli mieszkałeś tam co najmniej przez rok, licząc do momentu złożenia wniosku.

  • którego zarówno Ty, jak i współmałżonek jesteście obywatelami.


Sądem właściwym do orzekania w Waszej sprawie jest pierwszy sąd, do którego wniesiono pozew i który spełnia powyższe warunki.

Sądem właściwym do przekształcenia separacji prawnej w rozwód (jeśli jest to zgodne z przepisami danego kraju) jest sąd w kraju UE, który wydał orzeczenie o separacji.

Sąd właściwy do orzekania w sprawie rozwodu może również rozstrzygnąć kwestie dotyczące odpowiedzialności rodzicielskiej, jeśli dziecko mieszka w tym samym kraju.

Przepisy którego kraju mają zastosowanie do Twojej sprawy o rozwód lub separację?


Czy Twoja sprawa dotyczy dwóch lub kilku krajów UE – np. gdy oboje małżonkowie mają różne obywatelstwa lub mieszkają w innym kraju UE niż ich kraj ojczysty?

Prawem, które ma zastosowanie do Twojego wniosku o rozwód, niekoniecznie musi być prawo kraju, w którym wniesiesz pozew.

Szesnaście krajów UE przyjęło wspólny zbiór przepisów pozwalających określić, którego kraju prawo powinno mieć zastosowanie w przypadku transgranicznych spraw rozwodowych. Kraje te to: Austria, Belgia, Bułgaria, Francja, Grecja, Hiszpania, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Malta, Niemcy, Portugalia, Rumunia, Słowenia, Węgry i Włochy.

W każdym z tych 16 krajów możesz uzgodnić ze współmałżonkiem, że w Waszej sprawie rozwodowej zostanie zastosowane prawo:

  • kraju, w którym mieszkasz zarówno Ty, jak i Twój współmałżonek

  • kraju, w którym ostatnio mieszkaliście razem – o ile jedno z Was nadal tam mieszka

  • kraju, którego jedno z Was jest obywatelem, lub

  • kraju, w którym składacie wniosek o rozwód.


Jeśli nie osiągniecie porozumienia ze współmałżonkiem, sądy w tych 16 krajach zastosują prawo:

  • kraju, w którym mieszkasz zarówno Ty, jak i Twój współmałżonek

  • jeśli nie mieszkacie w tym samym kraju – kraju, w którym ostatnio mieszkaliście razem, o ile nadal tam mieszkaliście razem rok przed skierowaniem sprawy do sądu

  • jeśli taka sytuacja nie miała miejsca – kraju, którego oboje jesteście obywatelami

  • jeśli macie różne obywatelstwa – kraju, w którym składacie wniosek o rozwód.


Jeśli wnosisz pozew o rozwód w innym kraju UE, zapytaj adwokata specjalizującego się w rozwodach, którego kraju przepisy będą mieć zastosowanie do Twojej sprawy i jakie będą tego skutki.

Uznawanie rozwodów i separacji za granicą


Rozwód albo separacja, które orzeczono w jednym kraju UE, są automatycznie uznawane w innych krajach UE – nie ma potrzeby dopełniania dodatkowych formalności.


Wyjątek: Dania

Przepisy UE dotyczące rozwodu i separacji – na przykład w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń – nie mają zastosowania do Danii.


Źródło: https://europa.eu

Materiał pochodzi z portalu Twoja Europa
rozwod we Włoszech

Rozwód we Włoszech – podstawy orzeczenia rozwodu

Po spełnieniu jakich warunków można uzyskać rozwód?


Wymogi prawne dotyczące rozwodu są przewidziane w przepisach prawa (zob. pkt 2). Sąd musi sprawdzić, czy wymogi prawne w zakresie orzeczenia rozwodu zostały spełnione.

Sprawdzenie takie jest niezbędne, nawet jeżeli oboje małżonkowie złożą wspólny wniosek o rozwód. Porozumienie małżonków nie jest samo w sobie przesłanką do orzeczenia rozwodu. Dlatego też we Włoszech w praktyce nie jest możliwy rozwód za obopólnym porozumieniem stron: przed orzeczeniem o rozwodzie sąd zawsze musi ustalić fakty będące powodem wniesienia wniosku.

Jeżeli małżeństwo zostało zawarte na podstawie kodeksu cywilnego, rozwód skutkuje ustaniem małżeństwa; jeżeli natomiast strony wzięły ślub kościelny, a zawarcie związku małżeńskiego zostało należycie odnotowane w księdze stanu cywilnego, która zawiera wpisy dotyczące urodzeń, małżeństw i zgonów, rozwód oznacza zniesienie cywilnych skutków małżeństwa. W postępowaniu uczestniczy prokurator.

Źródła: ustawa nr 898 z dnia 1 grudnia 1970 r., zmieniona ustawą nr 436 z dnia 1 sierpnia 1978 r. i ustawą nr 74 z dnia 6 marca 1987 r.

Jakie są podstawy orzeczenia rozwodu?


O rozwód wystąpić może każde z małżonków z następujących przyczyn:

1) jeżeli po ślubie drugie z małżonków zostanie skazane prawomocnym wyrokiem za popełnienie szczególnie poważnego przestępstwa, niezależnie od tego, czy zostało ono popełnione przed ślubem czy po ślubie:

  • na karę dożywotniego pozbawienia wolności lub karę pozbawienia wolności na okres powyżej 15 lat, który to okres może wynikać z więcej niż jednego wyroku, za przestępstwa popełnione umyślnie, z wyjątkiem przestępstw politycznych lub przestępstw popełnionych ze „szczególnych względów moralnych lub społecznych” (motivi di particolare valore morale e sociale);

  • na karę pozbawienia wolności za kazirodztwo (art. 564 kodeksu karnego) lub przestępstwa przeciwko wolności seksualnej lub obyczajności na podstawie art. 609 bis (przemoc seksualna), 609 quater, 609 quinquies lub 609 octies (wprowadzonych ustawą nr 66 z 1996 r.);

  • na karę pozbawienia wolności za zabójstwo syna lub córki lub usiłowanie zabójstwa małżonka lub syna lub córki;

  • na karę pozbawienia wolności, jeżeli daną osobę uznano za winną na podstawie dwóch lub więcej zarzutów spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała, niewywiązania się z obowiązku utrzymania rodziny, przemocy w rodzinie lub wobec małoletnich bądź wywierania bezprawnego nacisku na osoby z zaburzeniami umysłowymi, chyba że strona występująca o rozwód także została skazana za pomocnictwo w przestępstwie lub małżonkowie ponownie mieszkają razem;


2) w przypadkach, w których:

  • drugie z małżonków zostało uniewinnione z zarzutu popełnienia przestępstwa kazirodztwa lub przestępstwa przeciwko wolności seksualnej lub obyczajności, o których mowa w pkt 1 lit. b) i c), jeżeli sąd stwierdzi, że pozwany jest niezdolny do kontynuowania lub powrotu do życia z rodziną;

  • para pozostaje w separacji sądowej – za obopólnym porozumieniem albo na wniosek jednej ze stron przez co najmniej trzy lata od czasu wystąpienia przed sądem w trakcie postępowania w sprawie separacji;

  • postępowanie karne dotyczące jednego z przestępstw wymienionych w pkt 1 lit. b) i c) zostało umorzone ze względu na przedawnienie przestępstwa, jednak sąd orzekający o rozwodzie stwierdzi, że przestępstwo jako takie w przeciwnym razie podlegałoby odpowiedzialności karnej;

  • postępowanie karne w sprawie przestępstwa kazirodztwa zakończyło się ustaleniem, że przestępstwo nie podlega karze ze względu na brak znamion „skandalu obyczajowego”;

  • drugie z małżonków, będące cudzoziemcem, uzyskało unieważnienie lub rozwiązanie małżeństwa bądź wstąpiło w nowy związek małżeński za granicą;

  • małżeństwo nie zostało skonsumowane;

  • jeden z małżonków oficjalnie zmieniło płeć: wówczas pozew o rozwód może wnieść osoba, która zmieniła płeć, albo drugi z małżonków.


Podsumowując, pomijając scenariusze związane ze stosowaniem prawa karnego (obejmujące, oprócz wyroków skazujących za poważne przestępstwa, przypadki uniewinnienia ze względu na ograniczoną odpowiedzialność, przedawnienie przestępstwa i brak obiektywnego wymogu odpowiedzialności karnej w przypadkach kazirodztwa), możliwymi podstawami rozwodu są: separacja sądowa, unieważnienie, rozwiązanie lub zawarcie nowego związku małżeńskiego przez drugie z małżonków za granicą, a także nieskonsumowanie małżeństwa lub zmiana płci.

 

Źródło: https://e-justice.europa.eu

Informacje pochodzą bezpośrednio ze strony europejskiego portalu e-sprawiedliwość.
rozwód wymogi formalne w Polsce

JAKIE SĄ WYMOGI FORMALNE PRZY SKŁADANIU POZWU O ROZWÓD W POLSCE? JAKIE DOKUMENTY NALEŻY PRZEDŁOŻYĆ PRZED SĄDEM W POLSCE?

 

Pozew o rozwód powinien zostać złożony w formie pisemnej  w dwóch egzemplarzach do biura podawczego sądu, w którego okręgu małżonkowie mieli ostatnie wspólne zamieszkanie, jeżeli choć jedno z nich w tym okręgu nadal stale przebywa, zaś w przypadku braku takiej podstawy, właściwy jest sąd okręgowy miejsca zamieszkania strony pozwanej, a gdy i ta okoliczność nie jest spełniona, to wówczas właściwość sądu określa się na podstawie miejsca zamieszkania strony powodowej.
Opłata stała od pozwu wynosi 600 zł.

Do pozwu o rozwód należy dołączyć:
- odpis pozwu,
-2 egzemplarze (oryginał + kserokopia) odpisu skróconego aktu małżeństwa (aktualny - 3 miesiące od wystawienia),
- po 2 egzemplarze (oryginał + kserokopia) odpisów skróconych aktów urodzenia małoletnich dzieci,
-2 egzemplarze (oryginał + kserokopia) zaświadczenia o wysokości dochodów z 3 ostatnich miesięcy,
Pozew należy złożyć w Biurze Podawczym właściwego Sądu Okręgowego albo przesłać na adres tego sądu.
bomba emocjonalna

Rozwód jest „bombą emocjonalną”

Zapraszamy do naszego wywiadu dla Gazety Bałtyckiej o o prawnych i psychologicznych mechanizmach rozwodu, trudnych procesach sądowych w sprawach rodzinnych i sytuacji dziecka w epicentrum sporu. 

Poniżej publikujemy za zgodą Redakcji wywiad, a oryginał możecie znaleźć pod tym linkiem.

Wywiad przeprowadził redaktor Bronisław Waśniewski-Ciechorski. 

Pani Mecenas, specjalizuje się Pani między innymi w prawie rodzinnym. Mam na myśli konkretnie rozwody i proste pytanie z tym związane: jak to jest się rozwieść?

Panie Redaktorze! Ależ Pan wybrał temat na zbliżające się walentynki… (śmiech). A tak poważnie to, wbrew pozorom, jest to temat doskonały. By utrzymać związek ważne jest bowiem być świadomym pewnych mechanizmów. A jak to jest się rozwieść? Hmmm… nie wiem, nie rozwodziłam się (śmiech). Choć tak naprawdę mogę też odpowiedzieć – choć to mało profesjonalne – że w przeszłości jako adwokatka rozwodziłam się wielokrotnie reprezentując w sądach moich klientów. Sądzę, że większość rozpoczynających własną praktykę zawodową prawników początkowo angażuje się emocjonalnie w prowadzone sprawy. W szczególności prawników, którzy są nadmiernie empatyczni… Dopiero z czasem dochodzi się do racjonalnego wniosku, że to przecież nie mój  a klienta. Nie jest łatwo kontrolować swoje emocje, a ten kto nad nimi panuje posiada największą władzę. Profesjonalni pełnomocnicy powinni (nie lubię tego słowa) podchodzić więc do swoich klientów – i tych rozwodzących się i innych – bez nadmiernych emocji. Racjonalnie, logicznie i z należytym szacunkiem, bez oceniania. Mimo tego uważam jednocześnie, że współodczuwanie i dzięki temu dawanie emocjonalnego wsparcia klientom jest bardzo ważne. Tym bardziej, że często przychodzą oni do kancelarii głównie po to, by się zwyczajnie „wygadać”, a porada prawna jest tylko jednym z ich celów. Na pewno pomocne i wskazane jest, by  czy radca prawny udzielający porad znał psychologiczny mechanizm procesu jakim jest rozwód. A na pewno proces ten nie jest prosty. Tak samo jak nie jest proste pytanie, które mi Pan zadał.

Dobrze. Więc jak wygląda ten mechanizm?

ciukszaPrzede wszystkim trzeba wiedzieć, że – według badań amerykańskich psychiatrów – rozwód jest drugim, po śmierci współmałżonka, najbardziej traumatycznym wydarzeniem w życiu człowieka. I – proszę uwierzyć – nie wie o tym ten, kto się nie rozwiódł. Dlaczego? Bo rozwód jest swoistą „bombą emocjonalną”. Póki nie wybuchnie w nas, z opowieści innych nie odczujemy jak wielką może być tragedią. Na pewno proces przejścia przez poszczególne etapy rozpadu związku zależy od przyczyn psucia się go. Prawie nigdy przyczyna nie jest jedna choć ludzie lubią przenosić całą winę na partnera i widzieć świat w czarno-białych barwach. Tak jest łatwiej. Jednak zdrada – czyli najczęściej deklarowana przez klientów przyczyna rozwodu – nie bierze się znikąd. Nauka psychologii zakłada, że wszystkie ludzkie zachowania mają swoją przyczynę i skutek. Zdrada zazwyczaj jest skutkiem, a nie przyczyną rozpadu związku. Przyczyna z kolei zwykle tkwi w naszych własnych nierozwiązanych problemach, które mają wpływ na relacje pomiędzy małżonkami.

Wracając do etapów rozpadu to w pierwszej fazie zaprzeczamy pojawiającym się myślom o nadchodzącym rozstaniu. Czyli – mówiąc metaforycznie – siedzimy na tej tykającej, emocjonalnej bombie. Oczywiście wszystko zależy, gdzie umiejscawiamy przyczynę rozpadu związku oraz od roli w którą wchodzimy – ofiary bądź sprawcy. Jeśli to my mamy zostać opuszczeni to często podświadomie blokujemy działania partnera. W tym celu używamy argumentów rodziny – najczęściej dobra dziecka, oraz stosujemy mechanizm przypominania małżonkowi wspaniałych chwil przebytych razem. Gdy jesteśmy sprawcą często szukamy przyczyn zdrady w „charakterze” małżonka. Tu pojawiają się wypowiedzi w stylu „bo ona zawsze chciała żyć jak królowa…”, „bo on nigdy nie zwracał uwagi na moje potrzeby…”, „bo ona jest z rodziny alkoholowej i ma DDA (DDA – syndrom dorosłego dziecka alkoholika – przyp. red.)”, „bo on zawsze był dyssocjalny, po matce”. Nie ma zawsze, nie ma nigdy. Raz jest tak, a raz inaczej. Ważne, by zachować równowagę.

W drugim etapie bomba wybucha. Czujemy w stosunku do partnera negatywne emocje takie jak gniew, pogarda, smutek, złość czy lęk przed samotną przyszłością. Małżonkowie zauważają, że sami robić pewnych rzeczy nie potrafią bo zawsze ten drugi robił to za nich. Chodzi o proste rzeczy – płacenie rachunków, robienie zdjęć aparatem cyfrowym, rezerwację biletu czy – o zgrozo – zarabianie pieniędzy. Często dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę jak bardzo byliśmy zależni od drugiej strony. W konsekwencji nadmiaru negatywnych emocji w tej fazie pojawiają się kłótnie. Ważne jest, by wówczas małżonkowie nie szukali sojuszników wśród własnych dzieci, zwłaszcza powołując ich na świadków w procesie. Często również „emocjonalna bomba” sprawia, że w tej fazie poszukujemy wrażeń dawno bądź nigdy wcześniej nie odczuwanych. Innymi słowy „używamy życia” szukając nowych bodźców – zwłaszcza nowości „łóżkowych”, których od dawna już nie czuliśmy.

Po „fazie bombowej” pojawia się faza zwana żałobą. Związek dwóch osób czyli „my” bowiem umiera. Dla jednych faza ta trwa rok, dla innych pięć lat a jeszcze inni potrzebują całego życia, by pogodzić się z rozpadem małżeństwa. Tu zwłaszcza potrzebujemy spokoju, wyciszenia. W tym czasie ważne jest również wsparcie przyjaciół, a często też pomocy specjalisty, by w całym tym smutku nie wpaść w depresję a w konsekwencji w nałogi – często alkoholizm.

Ostatnia, czwarta faza to faza akceptacji. Prędzej czy później ona przychodzi. To czas, by pogodzić się z losem i przyjąć odpowiedzialność za rozstanie. Często dopiero na tym etapie uświadamiamy sobie, że małżonek miał trochę racji mówiąc, że „mamy charakter po matce”… (śmiech). Wewnętrzny krytyk zaczyna dochodzić do głosu sprawiając, że zauważamy iż wina leży też (choć trochę) w nas.

Opisane fazy są powtarzalne, charakterystyczne dla większości rozpadających się związków. Nie wszyscy przechodzą przez wszystkie fazy sprawnie. Są tacy, którzy zatrzymują się na lata na trzeciej i ani rusz (śmiech). Osobiście, zwykle najwcześniej w trzeciej fazie polecam składać pozew do sądu.

Warto przypomnieć, że nikt z nas w takich sytuacjach nie jest wyjątkowy. Przejście przez etapy rozwodu jest nieuchronne. Możemy jedynie – stosując mechanizmy obronne – nie być świadomi, że jesteśmy w danej fazie. Dopiero czas i wiedza zdobyta poprzez to smutne doświadczenie, pozwala nam uświadomić sobie co się zadziało i dlaczego. Moim zdaniem ważne jest, by przejść przez te wszystkie fazy od początku do końca samemu. W sensie takim, że dobrze jest nie wchodzić w tym czasie w nowe związki, choć to kusi, bo daje poczucie stabilizacji. Jeśli nie zakończyliśmy małżeństwa w naszej głowie to sądowy rozwód zbytnio nam nie pomoże. Nasz nowy partner może cierpieć przez nasze egoistyczne zachowania. Ranimy go skupiając się na zakończeniu małżeństwa – czyli na tym czego już nie chcemy, zamiast skupić się na tym czego chcemy – czyli na budowaniu nowego. Ważne jest, by naszym zachowaniem nie krzywdzić innych a na pewno, by tak się nie stało trzeba najpierw uporządkować własne emocje. Budowanie nowego związku na starym często wprowadza – w sensie psychicznym – do tego nowego związku osobę trzecią – byłą małżonkę czy byłego małżonka, i to często na stałe. W konsekwencji nowym związkom towarzyszy ciągła zazdrość o byłego partnera czy udawanie, że dzieci byłej żony nie istnieją.

Co ważne, opisane etapy dotyczą każdego długotrwałego związku opartego na prawdziwej miłości a nie tylko tego sformalizowanego czyli małżeństwa. Nie zrozumie tego ten, kto choć raz w życiu na poważnie się nie rozstał z osobą, którą szczerze kochał… Ostatnio mój klient po rozprawie rozwodowej dziękując mi za to, że udało się porozumieć z byłą współmałżonką powiedział, że gdyby w szkołach obowiązkowo uczyli podstaw psychologii, ludzie rzadziej by się rozwodzili. Całkowicie się z tym zgadzam.

Pani Mecenas, psychologiczne etapy już znamy. Ale co na to prawo? W jaki sposób możemy się rozwieść?

Mamy trzy możliwości:  bądź . Jeśli chodzi o dalsze konsekwencje każdej z możliwości to – krótko mówiąc – pierwsza oznacza możliwie pokojowe zakończenie związku, a dwie następne to najczęściej walka. Małżonkowie często nawet i woleliby zakończyć związek w sposób pokojowy, nie wyciągając na rozprawie tzw. „brudów”, jednak konsekwencje pewnych przepisów prawa często ich od tego odsuwają. Z przepisów wynika bowiem, mówiąc w skrócie, że w zależności od rozkładu winy i pod pewnymi warunkami można żądać od byłego małżonka alimentów na swoją rzecz. Myślę, że to stanowi częstą przyczynę walki małżonków w sądach. Obok potrzeby zemsty, która pojawia się w drugiej, opisanej wyżej fazie rozpadu związku, a w której to niestety strony częstokroć składają pozwy rozwodowe oraz sytuacji podburzania do rozwodu z orzekaniem o winie ze strony bliskich lub – o zgrozo – pełnomocników, pieniądze zdają się być najczęstszą przyczyną sporów sądowych.

A jak wygląda rozwód w punktu widzenia prawa? Jak sędziowie podchodzą do rozwodzących się małżonków? Czy małżeństwo jest kontraktem? 

W przeciwieństwie do psychologii, z punktu widzenia prawa rozwód i małżeństwo to proste sprawy – zamykają się w kilku przepisach. Małżeństwo to kontrakt specjalny, mocą którego małżonkowie tworzą chronioną przez państwo jednostkę społeczną czyli rodzinę. Nie można go zerwać tylko poprzez podpisy złożone na umowie. Trzeba iść do sądu. Rozwód z kolei to zupełny i trwały rozkład pożycia. Sąd w trakcie rozprawy bada, czy doszło do rozkładu tego pożycia na gruncie trzech więzi – emocjonalnej, fizycznej i gospodarczej, czy rozkład jest nieodwracalny i ewentualnie z czyjej winy. Jeśli ze związku są małoletnie dzieci, sąd dodatkowo bada, czy rozwód nie zagraża ich dobru, a jeśli nie to w wyroku orzeka o władzy rodzicielskiej, kontaktach i alimentach. Ewentualnie również o sposobie korzystania ze wspólnie zajmowanego mieszkania. To co do zasady wszystko. A na pytanie jak sędziowie podchodzą do rozwodzących się małżonków odpowiem, że różnie. Też zależy, czy małżonkowie chcą się rozwieść bez orzekania o winie czyli – z punktu widzenia sądu – bezproblemowo, czy też chcą walczyć. Zawsze lepiej dla sądu jest, gdy sprawa zostanie zakończona na jednej rozprawie czyli na zgodny wniosek stron bez orzekania o winie. W takich wypadkach jedni sędziowie, ci bardziej tradycyjni, są bardziej restrykcyjni i mimo porozumienia małżonków dociekają dlaczego doszło do rozkładu pożycia. Inni – a tych z mojego doświadczenia wynika, że jest więcej – szanują wolę stron nieopowiadania w szczegółach o przyczynach rozpadu i wystarczy im zwykła „niezgodność charakterów”, którą wpisuje się w pozwach. Poza tym sędziowie są niezawiśli, a sądy niezależne. Choć – moim zdaniem – „zimne” spojrzenie sędziów na rozwodzących się małżonków też nie jest dobre. Zdarza się bowiem, że przez rutynę sędziowie zapominają jak bardzo rozprawa rozwodowa jest stresująca dla stron.

Chcę dodać jeszcze, że moi klienci często myślą, że poprzez rozwód zakończą związek raz na zawsze a później będą mieli „święty spokój”. Rzeczywistość porozwodowa jest jednak inna. Trauma wynikająca z uświadomienia sobie tego, co się naprawdę wydarzyło, może trwać latami. Z badań wynika, że ponowne związki udają się lepiej. W tych pierwszych teoretycznie wiemy czego – a raczej kogo konkretnie z imienia i nazwiska – chcemy. A z kolei w drugich wiemy, czego nie chcemy – narzekania, czepialstwa, wypominania, kłótliwości, wywyższania się, kompleksów i wszystkich innych „emocjonalnych trucizn” z tym związanych. I nie chodzi o to, że konkretny „ktoś” z imienia i nazwiska, nasz były małżonek, jest i będzie zawsze narzekał, zawsze wypominał czy zawsze się czepiał. Proszę uwierzyć, że ten były małżonek też jest w stanie uczyć się na błędach. A w nowym związku, dla nowego partnera – dzięki tym nauczkom – wcale taki zły nie będzie. Pamiętajmy, że związek to w końcu świadoma praca. Jeżeli wiemy jaki nasz ma być to musimy nad nim pracować, by był właśnie taki jaki chcemy.

A co z dziećmi?

Właśnie. Jeśli są dzieci to one dość często najbardziej na tym wszystkim cierpią. Bywa, że rodzice przez swoje zaślepienie i chęć walki lub zemsty nieświadomie wikłają dzieci w swój konflikt. Proszę spróbować wejść w rolę dziecka. Mama mówi złe rzeczy na tatę, tata mówi złe rzeczy na mamę, a dziecko kocha przecież ich oboje… Jak ma się czuć? Jest wewnętrznie rozerwane, co powoduje szereg negatywnych konsekwencji dla jego rozwoju psychicznego. Pojawia się tzw. . Dziecko nie wie, po której stronie ma się opowiedzieć, kogo bardziej kochać, kogo wspierać. Oczywiście reakcja dziecka zależy od jego wieku, jednak zawsze jest to mniejsza lub większa trauma. Rodzice muszą być bardzo świadomi, muszą kontrolować to co robią i to, co mówią przy dziecku o drugim rodzicu, by nie wciągnąć go czasem w swoje manipulacyjne gry. Najgorzej jest, gdy rodzice chcą powoływać na świadków własne dzieci. Z doświadczenia zawodowego wiem, że takie pomysły się pojawiają, ale na szczęście – przynajmniej moi klienci – na ten krok się nie decydują. Co ważne, nawet sam ustawodawca zezwala na to tylko w ograniczonym stopniu, bowiem z przepisów wynika, że dzieci rozwodzących się małżonków, które nie ukończyły lat siedemnastu, nie mogą być w ogóle przesłuchiwani w charakterze świadków. Poza tym niezwykle ważne jest być świadomym swoich emocji podczas rozstania i nie zabraniać sobie przeżywania ich. Te negatywne emocje rozlewają się na wszelkie dziedziny życia. O ile pracę możemy zmienić to mając dziecko, roli rodzica nie zmienimy nawet przez ucieczkę. Rodzicem stajemy się na zawsze. Należy więc uważać, gdy w czasie rozstania pod opieką ma się dziecko, które chcąc nie chcąc jest permanentnym życiowym świadkiem rozwodu. Dla zdrowia psychicznego dzieci absolutnie odradzam, by stawały się one również świadkami w sądzie.

Pani Mecenas, ostatnie pytanie: dlaczego Pani zdaniem tak się dzieje, że ludzie się rozwodzą i jakie są tego konsekwencje?

Najnowsze statystyki mówią, że w Polsce 35% małżeństw się rozwodzi. Oczywiście znacznie wyższy odsetek rozwodzących się jest wśród małżeństw z bardzo krótkim stażem, do trzech lat. Starsze pokolenia, z dłuższym stażem rozwodzą się znacznie rzadziej. To są statystyki mówiące o faktach. Za to kwestii przyczyn rozwodów nie da się zamknąć w liczbach. Przyczyny są bowiem nierzadko bardzo skomplikowane i zależne od czynników sytuacyjnych. Według psychologów można oczywiście wyróżnić pewne prawidłowości. I tak, przykładowo: proszę zauważyć, że w przypadku młodych małżonków, z krótkim stażem, którzy wcześniej długo mieszkali razem, małżeństwo praktycznie niczego nie zmienia prócz – moim zdaniem najważniejszego – psychiki. Często wprowadza swoiste „więzienie psychiczne” bowiem ogranicza wybór. Gdy ludzie żyją ze sobą w nieformalnym związku, czują się wolni, wiedzą że są razem, bo chcą. Małżeństwo, często będące wynikiem nacisków kulturowych i rodzinnych, ogranicza tę wolność i sprawia, że ludzie chcą uciec od tej „więziennej klatki”. Dlatego szybko się rozwodzą.

Z kolei starsi małżonkowie, z dłuższym stażem, przez świat w którym żyjemy, a który na nas wpływa, pełen nowych bodźców, możliwości i różnorodności, czują podświadomie potrzebę zmian. Zauważają, że od dawna wcale nie kochają człowieka, z którym spędzili ponad trzydzieści lat i z którym są tylko z obowiązku, a chcą teraz spełnić samemu własne marzenia czy zrealizować wyparte w związku potrzeby. Można to oceniać jako brak dojrzałości, egoizm, albo zwykłe wariactwo bo niby jak już się powie „tak” przed ołtarzem w wieku dwudziestu lat to ma to być na zawsze… Może na zawsze, może nie na zawsze. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości. Ważna jest dobra wola, szacunek dla drugiej strony, dojrzałość i staranie się o utrzymanie związku, bo związek to odpowiedzialność za drugą osobę. Jednak, gdy nie ma miłości to związek jest pusty. Pamiętajmy, że wszyscy rozwodzący się ludzie mają swoje racje i – o ile zbyt nie krzywdzą innych i siebie wzajemnie – dajmy im prawo robić co chcą i ponosić tego konsekwencje. Nie oceniajmy ich wyborów. Żyjmy i dajmy żyć innym.

Myślę również, że przejście przez proces jakim jest rozwód uwrażliwia nas. Z czasem stajemy się bardziej empatyczni, wyrozumiali i odpowiedzialni za siebie i za drugiego człowieka. To zdecydowanie plus. Zresztą, jak na wszystko, i na rozwód można spojrzeć przez pryzmat dobrych stron. Proszę spojrzeć ile nowych możliwości paradoksalnie daje taka sytuacja. Miałam kiedyś klientkę, która dzięki rozwodowi, zmieniła się o 180 stopni. Zaczęła spełniać swoje marzenia – w końcu skończyła wymarzone studia, rozpoczęła pracę zawodową, zaczęła dbać o siebie, malować, biegać i wspierać inne kobiety w trudnych sytuacjach. Krótko mówiąc z uwięzionej „Matki Polki” czy – jak o sobie mówiła – „kury domowej” (choć ja bym ją bardziej nazwała „menadżerką ogniska domowego”), stała się wolną, świadomą kobietą. Wszystko to oczywiście nie było łatwe i nie udało się z dnia na dzień. Były trudności wynikające m.in. z jej wieku, ale dopięła swego. Jest szczęśliwa. Na jej przykładzie widać, że rozstanie – jak wszystko w świecie – może mieć swoje plusy. Kwestia czasu i spojrzenia z odpowiedniej perspektywy. Rozwód to przecież nie koniec świata… (śmiech).

Dziękuję serdecznie za przystępne wyjaśnienie psychologicznych i prawnych mechanizmów związanych z rozwodem. Tym razem było więcej psychologii niż prawa, ale – tak jak Pani mówi – dla nieempatycznych prawników rozwód powinien być prosty. To tylko kilka przepisów na krzyż.

Właśnie… Przyjemność po mojej stronie. Służę swoją skromną wiedzą i równie skromnym doświadczeniem. Na koniec, a propos rozstań od siebie chcę dodać jeszcze jedno: pamiętajmy, że ludzie – partnerzy czy przyjaciele, którzy mają z nami zostać na zawsze, zostaną. Cała reszta to nasi najlepsi życiowi nauczyciele.
rozwód z Włochem rozwód z Włoszką

Rozwód z Włochem lub z Włoszką

Zasadą wynikającą z przepisu art. 1103 § 1 polskiego kodeksu postępowania cywilnego jest, że jeżeli oboje małżonkowie są obywatelami polskimi oraz oboje mają miejsce zamieszkania i miejsce zwykłego pobytu w Polsce, to muszą się rozwieść przed sądem w Polsce. Sąd ten będzie też orzekał o władzy rodzicielskiej nad wspólnymi małoletnimi dziećmi małżonków.

Zgodnie natomiast z artykułem 1103 z indeksem 1 § 1 tego kodeksu, sprawy małżeńskie oraz sprawy dotyczące małżeńskich stosunków majątkowych (np. o podział majątku byłych małżonków) będą rozstrzygane przez polskie sądy także wtedy, gdy:

1) oboje małżonkowie mieli ostatnie miejsce zamieszkania lub ostatnie miejsce zwykłego pobytu w Polsce, jeżeli jedno z nich nadal ma miejsce zamieszkania lub miejsce zwykłego pobytu w Polsce, lub

2) małżonek będący powodem ma co najmniej od roku bezpośrednio przed wszczęciem postępowania miejsce zamieszkania lub miejsce zwykłego pobytu w Polsce, lub

3) małżonek będący powodem jest obywatelem polskim i ma co najmniej od sześciu miesięcy bezpośrednio przed wszczęciem postępowania miejsce zamieszkania lub miejsce zwykłego pobytu w Polsce, lub

4) oboje małżonkowie są obywatelami polskimi.

Małżonek, który mieszka za granicą nie musi przyjeżdżać do Polski na sprawę rozwodową. Rozprawa jednak i tak się odbędzie, bez względu na jego/jej niestawiennictwo. Trzeba jednak wysłać do sądu usprawiedliwienie swojej nieobecności.

Mieszkając za granicą warto ustanowić w Polsce radcę prawnego lub adwokata, który będzie dbał o nasze interesy i możliwie najdelikatniej zakończy sprawę, nie krzywdząc przy tym ani dzieci ani małżonków.

Opracowała:

Radca prawny Małgorzata Ciuksza

Polacy we Włoszech: obowiązek alimentacyjny między byłymi małżonkami przestał być zasadą

W czasie trwania małżeństwa, zarówno w prawie włoskim jak i w polskim, oboje małżonkowie mają obowiązek przyczyniania się do równorzędnego zaspokajania potrzeb wszystkich członków rodziny, zarówno w formie pieniężnej jak i niepieniężnej. Orzeczenie rozwodu powoduje, że zasada równorzędnego zaspokajania potrzeb rodziny przestaje obowiązywać. Jednak nie oznacza to, że między byłymi małżonkami wygasają wszelkie obowiązki alimentacyjne.


Do marca 2017 r. w rodzinnym prawie włoskim obowiązywała zasada zgodnie z którą rozstający się małżonkowie musieli po rozwodzie mieć zapewnione takie same warunki finansowe jak w trakcie trwania małżeństwa. Włoskie media żyły informacjami o procesach rozwodowych osób publicznych, w szczególności znanych polityków żyjących w związkach patriarchalnych, opartych na podziale mąż- utrzymujący rodzinę pracownik, żona – niepracująca pani domu. W takim wypadku pracujący mąż musiał po rozwodzie zapewnić niepracującej byłej żonie poziom życia taki sam jak w trakcie małżeństwa, czyli płacić jej do końca życia alimenty, nierzadko bardzo wysokie.(...)


Tekst avv. Emilii Kruk i r.pr. Małgorzaty Ciukszy ukazał się na portalu Polacy we Włoszech.


Zapraszamy do lektury całości tekstu, który jest dostępny pod linkiem poniżej.


http://www.polacywewloszech.com/2017/07/05/prawo-wloskie-obowiazek-alimentacyjny-miedzy-bylymi-malzonkami-przestal-byc-zasada/

 

Nowa ustawa, która ma umożliwić skuteczne egzekwowanie obowiązku alimentacyjnego podpisana.

Prezydent RP podpisał 6 maja przygotowaną w Ministerstwie Sprawiedliwości ustawę, która teoretycznie ma umożliwić skuteczne egzekwowanie obowiązku alimentacyjnego.

Poniżej przedstawiamy stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości w tym zakresie. Informacje pochodzą ze strony ministerstwa.

Skuteczność ściągalności alimentów jest obecnie w Polsce niska. Podpisana przez Prezydenta RP nowelizacja Kodeksu karnego oraz ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów ma uzdrowić tę sytuację.

Nowe rozwiązania

• Ustawa przewiduje, że osoba, której dług alimentacyjny stanowi równowartość co najmniej trzech należnych świadczeń okresowych (najczęściej miesięcznych), podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Dziś Kodeks karny mówi jedynie ogólnie o „uporczywym uchylaniu się” od alimentacyjnego obowiązku. W wielu przypadkach pozwala to na omijanie przepisów. Wystarczy raz na jakiś czas przekazać na dziecko niewielką sumę (np. 10 zł), by w świetle prawa uniknąć odpowiedzialności. Wprowadzenie obiektywnego kryterium równowartości trzech świadczeń okresowych pozwoli zapobiec dowolności interpretacji, na czym polega „uporczywość” w uchylaniu się od alimentów.

• Dłużnicy alimentacyjny będą mieli możliwość uniknięcia kary, jeśli dobrowolnie wyrównają zaległości przed upływem 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego.

• Skazani na karę pozbawienia wolności nie muszą odbywać kary w więzieniu. Mogą podlegać dozorowi elektronicznemu i normalnie pracować. Ministerstwo Sprawiedliwości wdraża program pracy więźniów, a przepisy Kodeksu karnego wykonawczego już nakazują w pierwszej kolejności kierować do pracy skazanych z obowiązkiem alimentacyjnym.

• Wyższa kara (grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch) grozić ma tym, którzy nie płacąc alimentów, narażają osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. Chodzi o sytuację, gdy np. na skutek uchylania się jednego rodzica od obowiązku alimentacyjnego, drugi rodzic nie jest w stanie kupić dziecku jedzenia, ubrań, zapewnić kształcenia czy leczenia na chorobę przewlekłą.

Dla dobra dziecka

To nie kara jest celem, celem jest to, aby dziecko miało utrzymanie i było wspierane przez rodziców – zaznacza Minister Sprawiedliwości. Dlatego Ministerstwo przygotowało rozwiązanie nadzwyczajne – gwarancję dla rodzica, że nie będzie podlegał żadnym sankcjom karnym, jeżeli wezwany przez prokuratora, pouczony o konsekwencjach niewywiązywania się z obowiązków alimentacyjnych, zdecyduje się w całości uiścić kwotę zaległości. Wówczas odpowiedzialności karnej podlegać nie będzie.

Nowe przepisy nie uderzą w tych, którzy nie płacą alimentów ponieważ sami są w prawdziwej biedzie, spowodowanej np. bezrobociem. Nowe rozwiązania dotyczą tylko tych rodziców, co do których - z ustaleń postępowania - będzie wynikać, że stać ich na płacenie alimentów, ale uchylają się od tego obowiązku z przyczyn niedających się zaakceptować moralnie ani społecznie. Nowe przepisy obejmą przy tym tylko te sytuacje, które będą miały miejsce już po wejściu w życie ustawy.

Wspólna korzyść

Proponowane zmiany są zbliżone np. do przepisów obowiązujących we Francji, gdzie rodzice, którzy unikają płacenia alimentów przez dwa miesiące, narażają się na karę dwóch lat więzienia. Surowsze kary funkcjonują w Niemczech, gdzie za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego można trafić do więzienia na trzy, a nawet pięć lat.

Przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości rozwiązania mają w założeniu chronić nie tylko dzieci, lecz także interes wszystkich podatników. Wydatki z państwowego Funduszu Alimentacyjnego na rzecz dzieci, których rodzice odmawiają płacenia alimentów, wynoszą co roku ok. 1,5 miliarda złotych. Z tych pieniędzy udaje się odzyskać zaledwie 13-14 proc.

Informacje z Prokuratury Krajowej wskazują, że prawie połowa postępowań wszczętych - na mocy dotychczasowych przepisów - wobec rodziców uporczywie uchylających się od płacenia alimentów, została umorzona. Podstawą 20 proc. umorzeń było uznanie, że postępowanie tych osób nie zawiera znamion czynu zabronionego. Obok przyczyn obiektywnych, jak zwyczajny brak pieniędzy u dłużnika, powodem często okazywało się płacenie alimentów w niewielkiej części, co sprawiało, że nie było zrealizowane znamię uporczywości albo np. matka utrzymująca dziecko uprawnione do alimentów pracowała, a więc nie zachodziło znamię narażenia na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych.

Podpisana przez Prezydenta RP ustawa ma w teorii zapobiec takim sytuacjom. Państwo ma obowiązek chronić dzieci, wspierać rodziny, otaczać opieką słabszych. Kwestia wywiązywania się z obowiązku alimentacyjnego jest w tym kontekście zagadnieniem o doniosłej wadze społecznej.

Źródło:
Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji
Ministerstwo Sprawiedliwości

Strona Ministerstwa Sprawiedliwości: https://www.ms.gov.pl/pl/informacje/news,9330,prezydent-podpisal-ustawe-o-skutecznym.html

Polacy we Włoszech

Zapraszamy do naszego tekstu, który ukazał się na portalu Polacy we Włoszech.

Separacja i rozwód w prawie włoskim. Jak wygląda droga pozasądowa?

Zgodnie z nowym włoskim prawem z 2014 r., nie jest już konieczne składanie wniosku do sądu w celu uzyskania separacji lub rozwodu, w przypadku obopólnej zgody. Można skorzystać z drogi pozasądowej – tj. udać się do adwokata we Włoszech lub skorzystać z procedury uproszczonej przed włoskim urzędem. Obie przedstawiamy poniżej.

Cały tekst na portalu Polacy we Włoszech.

Autorami tekstu są Adw. Emilia Kruk i R.pr. Marcin Kwapiński.

http://www.polacywewloszech.com/2017/04/06/separacja-i-rozwod-w-prawie-wloskim/

Fazy rozwodu w nauce psychologii

Według badań amerykańskich psychiatrów rozwód jest drugim, po śmierci współmałżonka, najbardziej traumatycznym wydarzeniem w życiu człowieka. Nie wie o tym ten, kto się nie rozwiódł. Dlaczego? Bo rozwód jest swoistą „bombą emocjonalną”. Póki nie wybuchnie w nas, z opowieści innych trudno jest odczuć jak wielką może być dla kogoś tragedią.

 

Psychologowie wyróżniają zwykle cztery fazy procesu jakim jest rozpad długotrwałego związku.

FAZA I - ZAPRZECZANIE

W pierwszej fazie zaprzeczamy pojawiającym się myślom o nadchodzącym rozstaniu. Czyli –mówiąc metaforycznie- podskórnie czujemy, że siedzimy na tykającej, emocjonalnej bombie, ale nie do końca chcemy to przed sobą przyznać.

To jak w tej fazie się zachowujemy zależy od tego gdzie umiejscawiamy przyczynę rozpadu związku i w konsekwencji od roli w którą wchodzimy – ofiary bądź sprawcy. Jeśli to my mamy zostać opuszczeni to często podświadomie blokujemy działania partnera. W tym celu używamy argumentów rodziny – najczęściej dobra dziecka, lub też stosujemy mechanizm przypominania małżonkowi wspaniałych chwil przebytych razem. Padają słowa w stylu „przecież ja nie mogę od niego odejść, mamy przecież dzieci; one tego nie przeżyją” lub też „kochanie, pamiętasz nasze wspólne wyjazdy w góry, wspólne święta; możemy jeszcze do wrócić, naprawić wszystko…”. Natomiast w wypadku gdy jesteśmy sprawcą, często szukamy przyczyn zdrady w „charakterze" małżonka. Tu pojawiają się wypowiedzi w stylu „bo ona zawsze chciała żyć jak królowa…”, „bo on nigdy nie zwracał uwagi na moje potrzeby…”, „bo ona jest z rodziny alkoholowej i ma DDA” (DDA – syndrom dorosłego dziecka alkoholika), „bo on zawsze był dyssocjalny, po matce”. To o czym warto pamiętać zanim ocenimy i słowami zranimy partnera to to, że „zawsze” czy „nigdy” w relacjach międzyludzkich są iluzją. Nie jest tak, że „ona nigdy nie pytała mnie o zdanie”. Znajdzie się w przeszłości coś co potwierdzi przeciwną wersję zdarzeń i przez to osoba oskarżana poczuje się niepotrzebnie dotknięta. Raz jest tak, a raz inaczej. Raz częściej, raz rzadziej. Ważne by zachować równowagę.

 

FAZA II - WYBUCH

W drugim etapie bomba wybucha. Czujemy w stosunku do partnera negatywne emocje takie jak gniew, pogarda, smutek, złość. Te „złe” emocje wynikają z lęku przed zmianą, wizją samotnej przyszłości. Na tym etapie małżonkowie uświadamiają sobie jak bardzo są zależni od siebie. Powoli zauważają, że sami robić pewnych rzeczy nie potrafią bo zawsze drugi małżonek robił to za nich. Chodzi o proste rzeczy – płacenie rachunków, robienie zdjęć aparatem cyfrowym, rezerwację biletu czy –o zgrozo- zarabianie pieniędzy. Często dopiero wtedy zdają sobie sprawę z tego jak bardzo byli zależni od swojego partnera. W konsekwencji nadmiaru negatywnych emocji w tej fazie pojawiają się kłótnie. Często również „emocjonalna bomba” sprawia, że na tym etapie małżonkowie poszukują wrażeń dawno bądź nigdy wcześniej nie odczuwanych. Innymi słowy „używają życia” szukając nowych bodźców – zwłaszcza nowości „łóżkowych”. Zdarza się, że już wówczas czują nieuchronny rozwód i szukają sojuszników wśród znajomych, który będą mogli powołać w przyszłości na potencjalnych świadków. Często robią to nieświadomie.

Ważne jest by na tym etapie małżonkowie nie szukali sojuszników wśród własnych dzieci, zwłaszcza po to by powołać ich na świadków w procesie.

 

FAZA III - ŻAŁOBA

Po „fazie bombowej” pojawia się faza zwana żałobą. Związek dwóch osób czyli „my” umiera. Dla jednych faza ta trwa rok, dla innych pięć lat a jeszcze inni potrzebują całego życia by pogodzić się z rozpadem małżeństwa. Tu zwłaszcza potrzebujemy spokoju, wyciszenia. W tym czasie ważne jest również wsparcie rodziny i przyjaciół, a często też pomocy specjalisty by w całym tym smutku nie wpaść w depresję a w konsekwencji w nałogi – często alkoholizm.

 

FAZA IV - AKCEPTACJA

Ostatnia, czwarta faza to faza akceptacji. Prędzej czy później ona przychodzi. To czas by pogodzić się z losem i przyjąć odpowiedzialność za rozstanie. Często dopiero na tym etapie uświadamiamy sobie, że małżonek miał trochę racji mówiąc, że „mamy charakter po matce” czy „nie starałeś się wystarczająco mocno” czy „nie rozmawiałaś ze mną za często”. Wewnętrzny krytyk zaczyna dochodzić do głosu sprawiając, że zauważamy iż wina leży też, choć trochę, w nas.

Dlaczego się rozwodzimy?

Najnowsze statystyki mówią, że w Polsce 35% małżeństw się rozwodzi. Oczywiście znacznie wyższy odsetek rozwodzących się jest wśród małżeństw z bardzo krótkim stażem, do trzech lat. Starsze pokolenia, z dłuższym stażem rozwodzą się znacznie rzadziej. To są statystyki mówiące o faktach. Za to kwestii przyczyn rozwodów nie da się zamknąć w liczbach. Przyczyny są bowiem nierzadko bardzo skomplikowane i zależne od czynników sytuacyjnych. Według psychologów można oczywiście wyróżnić pewne prawidłowości.

Gdyby spojrzeć z boku, bardziej obiektywnie, w przypadku młodych małżonków, z krótkim stażem, którzy wcześniej długo mieszkali razem, małżeństwo teoretycznie niczego nie zmienia.  Za to subiektywnie zmienia to co najważniejsze czyli psychikę. Staje się dla niektórych swoistym "więzieniem psychicznym". Ogranicza bowiem wybór. Gdy ludzie żyją ze sobą w nieformalnym związku czują się wolni, wiedzą że są razem bo chcą. Małżeństwo, często będące wynikiem nacisków kulturowych i rodzinnych, ogranicza tę wolność i sprawia, że ludzie chcą uciec od tej "więziennej klatki". Dlatego szybko się rozwodzą.

Z kolei starsi małżonkowie, z dłuższym stażem, przez świat w którym żyjemy, a który na nas wpływa, czują podświadomie potrzebę zmian. Zauważają, że od dawna wcale nie kochają człowieka, z którym spędzili ponad trzydzieści lat swojego życia i z którym są tylko z obowiązku. Dochodzą do przekonania, że nadszedł czas na spełnianie własnych marzeń czy realizację wypartych w związku potrzeb. Można to oceniać jako brak dojrzałości, egoizm, albo zwykłe wariactwo bo –według niektórych- jak już się powie "tak" przed ołtarzem w wieku dwudziestu kilku lat to ma to być na zawsze. Może na zawsze, może nie na zawsze. Żyjmy w świecie nieskończonych możliwości i ciągłych zmian, pełnym nowych bodźców, przepełnionym różnorodnością. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości.

Ważna jest dobra wola, szacunek dla drugiej strony, dojrzałość i staranie się o utrzymanie związku bo związek to odpowiedzialność za drugą osobę. Jednak, gdy nie ma w relacji miłości to związek jest pusty. Pamiętajmy, że wszyscy rozwodzący się ludzie mają swoje racje i -o ile zbyt nie krzywdzą innych i siebie wzajemnie- dajmy im prawo robić co chcą i ponosić tego konsekwencje. Nie oceniajmy ich wyborów. Żyjmy i dajmy żyć innym.

Przejście przez proces jakim jest rozwód uwrażliwia nas jako ludzi. Z czasem stajemy się bardziej empatyczni, wyrozumiali i odpowiedzialni za siebie i za drugiego człowieka. To zdecydowanie plus. Zresztą, jak na wszystko, i na rozwód można spojrzeć przez pryzmat dobrych stron. Proszę spojrzeć ile nowych możliwości paradoksalnie daje taka sytuacja. Są osoby, które dzięki rozwodowi, zmieniają się nie do poznania. Zaczynają spełniać swoje marzenia - rozpoczynają wymarzone studia, budują karierę zawodową, zaczynają dbać o siebie, malować się, biegać i wspierać inne osoby w podobnych, zdawałoby się trudnych sytuacjach bez wyjścia. Kobiety z uwięzionej "Matki Polki" czy -jak o sobie mówią- "kury domowej" (choć nazwa "menadżerką ogniska domowego" jest w ich wypadku znacznie bardziej adekwatna), stają się niezależnymi, świadomymi kobietami. Mężczyźni zaczynają spełniać marzenia na które nigdy nie mieli przyzwolenia. Wszystko to oczywiście nie jest łatwe i nie udaje się z dnia na dzień. Zawsze są trudności wynikające m.in. z wieku, ale są one do ominięcia. Rozstanie - jak wszystko w świecie- może mieć swoje plusy. Kwestia czasu i spojrzenia z odpowiedniej perspektywy. Rozwód to przecież nie koniec świata.

autorka: Małgorzata Ciuksza